... z patynowaniem!
Ale co ja na to poradzę, że mi się tak podoba? Jak to mówią młodzi: jest moc! ;)))

środa, 31 lipca 2013
niedziela, 21 lipca 2013
Rozamelie, rozamelie...
Sezon ślubny 2013 tytułuję Sezonem Rozameliowym. 3 rozamelie za mną (no dobra, jedna z nich nie jest z róż tylko ze storczyków), przede mną 4 kolejne, a sezon trwa.
Pierwsza rozamelia szykowana jest dla Koleżanki. Ola wychodzi za mąż, szuka odpowiedniego bukietu. Czerwone róże - bo klasycznie, bo elegancko, bo pasują do jej wymarzonej wizji Tego Dnia. Jej przyszły Mąż szykuje smoking z pasem w kolorze czerwonego wina, Ola ma już taki lakier do paznokci. Zatem jak widać - czerwona róża jest tu jedynym pasującym kwiatem. Ale zwyczajna "kulka" z róż już mi tutaj nie pasuje. Zbyt zwyczajna. Zbyt przewidywalna. Zbyt popularna... Moje przemyślenia na temat "zbyt" przynoszą efekt w postaci rozamelii, którą obficie ozdabiam kryształkami z kolekcji Swarovski Elements Roundelles Crystal AB.
Kolejna rozamelia jest dla pani Ani. Mailujemy kilka miesięcy, słucham uważnie wszelkich przemyśleń "mojej" Panny Młodej. Zgodnie stwierdzamy, że rozamelia z czerwonej róży będzie doskonałym rozwiązaniem, ale trzeba coś koniecznie wymyślić, by móc przemycić do bukietu w kolorze czerwonego wina - akcent w ulubionym kolorze pani Ani. Kryształki? Tasiemka? Vanda? Ostatni pomysł wprowadzam w życie. Dodatkowo - jedyną prośbą Pana Młodego jest to, żeby jego butonierka była... płaska. A Vanda jak najbardziej się tutaj nadaje! Poza tym - Pan Młody ma ubrać fioletową koszulę i czerwony krawat, a buty mają związać czerwone sznurowadła... Jestem ogromnie ciekawa, jak te wszystkie elementy wspólnymi siłami tworzą jeden, spójny obraz. Czekam więc na zdjęcia z Uroczystości. Tymczasem pokażę Wam tą rozamelię.
*******
Pozdrawiam ciepło i słonecznie wszystkie "moje" Panny Młode, te odważne i te raczej ostrożne, którym i tak dokładam coś od siebie, by ich bukiet był klasyczny, ale zupełnie różny od pozostałych!
Etykiety:
bukiety ślubne,
florystyka ślubna
piątek, 12 lipca 2013
(Inter)National Lonely Bouquet Day
Od wielu lat na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Samotnego Bukietu. Przypada na 30 czerwca. Floryści z całego świata szykują się na jego obchody wykonując tzw. "samotne bukiety", czyli niewielkie, symboliczne bukieciki opatrzone bilecikiem z informacją:
Weź mnie proszę!
Jestem samotny i szukam nowego domu... może mógłbym zamieszkać z Tobą i Twoimi bliskimi?
Moi kwiatowi przyjaciele chcieliby wiedzieć, jak skończyła się moja historia i do kogo trafiłem.
Dlatego, proszę daj im znać na:
http://www.facebook.com/TheLonelyBouquet
Wraz ze Zdobieniem Świata włączam się do tegorocznej akcji organizując 29 czerwca warsztaty florystyczne, podczas których powstaje kilkanaście "samotnych bukietów". Razem z młodymi adeptkami sztuki florystycznej wykonujemy bukiety na ciekawych kryzach, z kwiatów głównie polnych - co jest dowodem na to, że nie tylko róże, ale również astry, groszki czy hortensje doskonale nadają się do tego, by w bukiecie grać pierwsze skrzypce, zresztą - wszystko widać na zdjęciach :)
(więcej zdjęć z warsztatów TUTAJ)
Po warsztatach bukiety rozstawiamy w różnych miejscach w Łodzi i w Zgierzu. Czy ktoś się na nie skusi i przygarnie samotnie stojący bukiecik? Na pewno!
Etykiety:
akcje florystyczne,
warsztaty,
zdobienie świata
wtorek, 9 lipca 2013
Trójeczka. A przy okazji - książkowo.
3. Trzy.
3 lata w blogowym świecie :)
Na początku... jest chaos. Nie ogarniam wszystkich dobrodziejstw bloggera. Ale z czasem coraz bardziej wgryzam się w to ustrojstwo. Prezentowisko - bo ma to być blog o prezentach, a konkretnie o sztuce pakowania prezentów, którą jestem zachwycona i chcę się dzielić nią z całym światem! Tak zakładam przynajmniej... Jednak z każdym kolejnym postem (a na początku płodzę ich naprawdę sporo) coraz głośniej krzyczy mi do ucha moja największa pasja o imieniu na "F". Florystyka. Poddaję się i piszę o moich ukochanych kwiatach! Głównie kwiaty, prezenty, kwiaty, kwiaty, prezenty, biżuteria. Aż w końcu pojawia się decoupage. Kiedyś to musiało nastąpić. I szala zaczyna się nieco przechylać w stronę tej ostatniej pasji, choć kwiatów nie zarzucam zupełnie; zagmatwania życiowe powodują, że moje życie nieco wywraca się, ale nie że od razu do góry nogami, tylko tak trochę. Z początku panika, z perspektywy czasu - błogosławieństwo. Dzieje się, jak się ma dziać. Tyle. Przybywa postów, przybywa odwiedzin, przybywa Obserwatorów (dzięki!), przybywa sympatii, znajomości, wspólnych tematów... Choć od czasu do czasu zapał do pisania w Miejscu Sympatycznych Klimatów nieco przygasa, to wiem, że zawsze to miejsce będzie dla mnie czymś wyjątkowym, będzie się rozwijać, choć bankowo w różnym tempie.
To kiedy napisałam tego pierwszego posta? 12 czerwca 2010. Pamiętam jak dziś - upał, a ja chłodzę się na zapleczu mojej kwiaciarni dwoma wentylatorami i colą (bez lodu niestety, ale dopiero co kupioną w sklepiku obok, z lodówki!).
Cieszę się, że jestem tu i teraz. Dziękuję za wszelkie przejawy sympatii, za komentarze, za wymianki, za inspiracje. Ściskam i buziaczki przesyłam!
*******
Książkowo. Dzieje się. Prowadzę kurs florystyczny, na którym koniecznie chcę pokazać dziewczynom, że można zrobić ciekawy bukiet niemalże z niczego, przy absolutnie niskim nakładzie finansowym. No, ale trzeba się napracować. Choć... jak to klasyk powiada: rób w życiu to, co kochasz, a nie przepracujesz ani dnia. Czy jakoś tak. W każdym razie - wg mnie podstawą ciekawego i udanego bukietu jest kryza. Ostatnio mam fazę na książkowe kryzy. Jedna z nich powstaje dla "Samotnego Bukietu" (o całej akcji napiszę w kolejnym poście),
kolejne na kursie:
Pozdrawiam moje kursantki :)
*******
Uspokajam Powierników książek: nie została zniszczona ŻADNA wartościowa książka. Ot, zwykły harlekin...
Etykiety:
czary-mary Parviflory,
warsztaty
Subskrybuj:
Posty (Atom)