Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pakowanie prezentów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pakowanie prezentów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 czerwca 2014

Bo wie pani, tak głupio...

... iść na ślub bez kwiatka!

Ja się z tym zgadzam w dwustu procentach! A temat tej głupiej mody "ZAMIAST KWIATÓW" to temat rzeka, nie ma sensu o tym pisać po raz enty, więc nie piszę - za to pokazuję - jak można zapakować wino, które zażyczyli sobie Państwo Młodzi (zakładając, że każdy z proszonych gości MA przynieść PREZENT i to nie byle kwiaty, które ZARAZ zwiędną - tylko WINO! - wspominając o tym oczywiście w zaproszeniu):





Na szczęście często spotykam ludzi, którzy uważają, że kwiaty są wyrazem emocji, a dawane lub otrzymywane pod wpływem chwili - mają ogromne znaczenie! A że są nietrwałe? To akurat jest ich zaletą - dlatego są tak piękne...

Kwiaty są chwilą, a to nasze całe życie z chwil się składa właśnie...


środa, 28 maja 2014

Pakowanie

Od czego to PREZENTOWISKO jest?

Zamysł pierwotny - artystyczne pakowanie prezentów.

Realizacja - wszystko inne, byle nie artystyczne pakowanie prezentów (no, może sporadycznie)...

Muszę się zrehabilitować i pokazać Wam, jak może wyglądać zapakowany prezent :) choć wiem, że wiele z Was również ciekawie pakuje upominki. Może moje Was zainspirują do dalszego działania w kierunku Sztuki Pakowania Prezentów, którą namiętnie i stale, nieprzerwanie od 6 lat uprawiam?

I najważniejsze: bezdusznym, drukowanym torebkom prezentowym (często "przechodnim") - stanowcze NIE!!!











*******
Przy okazji tak przyjemnej jak pakowanie prezentów - chcę zaproponować Wam zabawę. Wystarczy, że zdefiniujecie swoimi słowami Sztukę Pakowania Prezentów; dlaczego warto oryginalnie pakować prezenty? Najciekawszą wypowiedź nagrodzę zestawem do pakowania prezentów, w skład którego wejdzie wysokiej jakości papier, folia, rafia i kilka przydasi :)

środa, 2 stycznia 2013

Prezentowisko...

... skoro jesteśmy w Prezentowisku, czyli w Miejscu Sympatycznych Klimatów - to nie będzie nietaktem przedstawienie opakowań prezentów, którymi cieszą się moi najbliżsi. 











*******
Okres przedświąteczny jak co roku - obfituje u mnie w wiele zajęć związanych głównie ze sztuką pakowania prezentów ale też z florystycznymi wyzwaniami, stąd moja nieobecność, choć podczytuję Wasze blogi naprawdę regularnie, często na koniec dnia, tuz przed snem... Stąd mało moich komentarzy, dlatego postanawiam poprawę ;) Niewiele też postów ostatnimi czasy u mnie powstaje... Choć materiałów na kilkanaście kolejnych mam bez liku - więc niedługo co nieco poczytacie i pooglądacie :)

Przy okazji - spóźnione, choć szczere życzenia wszystkiego co najpiękniejsze w tym dwutysięcznym trzynastym roku!

sobota, 27 listopada 2010

Po co jest antykwariat i trochę świąt

Jak w temacie: po co jest antykwariat? Odpowiedź zna każdy, nawet małe dziecko wie, że tam się zanosi książki by je sprzedać (NIEKONIECZNIE by zarobić), albo by je kupić (KONIECZNIE tanio!). Otóż - jak dziś wieść gminna niesie: NIE! Otóż, wyobraźcie sobie - zanoszę do antykwariatu kilka książek, w tym 4 wydawnictwa PWN, pozostałe - podręczniki akademickie. Nadmieniam, że ów antykwariat - jest właśnie akademicki. Zza biurka wychyla się pan, w wieku spokojnie dziadkowym, spokojnie podchodzi do lady, na którą wyładowałam z 10 kilo makulatury:
- Co? Porządki przedświąteczne? Jak każdy, tylko kasę próbuje wyciągnąć, ale żeby tak kupić jakąś książkę z antykwariatu to nie ma komu!
I bez kolejnych, zbędnych, słów - przekłada moją makulaturę z mojej kupki na drugą. Daję sobie rękę obciąć, że nawet nie spojrzał na tytuły!
- Nic mnie nie zaciekawiło. Do widzenia! Ja nie wiem - wszyscy tylko przynoszą tu książki!
- To przepraszam bardzo - gdzie mam je zanieść? Chyba po to są antykwariaty? Co pan radzi?
- Spalić to będzie chociaż ciepło, albo oddać na makulaturę. A antykwaroat jest po to, żeby sobie był!
BEZ KOMENTARZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

*******
W fantastycznym, antykwariatowym humorze - prowadzę swój drugi mini-pokaz :) Tym razem nieco więcej osób obserwuje moje poczynania i słucha - o dziwo - ze szczerym zaciekawieniem tego, o czym mówię! Tak sobie teraz myślę, że chyba to jest to - fantastycznie się czuję w roli wykładowcy ;) tyle że... nie mam niestety odpowiednich kwalifikacji, chociaż są plany, plany, plany... Pomarzyć - dobra rzecz, przynajmniej przez chwilkę człowiek jest szczęsliwy ;)

Oto co dziś - a jutro co tydzień temu. Czy jakos tak.

stroik, w którym troszkę przeniosłam dekorację za naczynie

brąz i złoto i róż zgaszony - podoba mi się takie połączenie coraz bardziej

 w nieco chłodniejszym klimacie - fiolet i srebro

prosta dekoracja, pachnąca cynamonem, pomarańczą i sosną...mmmm...

niesamowicie prędko robiąca się dekoracja

hm... zaczyna podobać mi się niebieski... a jeszcze w połączeniu z zielenią i fioletem... o matko!

Nie mogło zabraknąć prezentów:

prezent nieregularny - nie napiszę co w środku - naszykowane pod choinkę dla kogoś, kto mnie podczytuje ;)

prezent regularny - puste pudełko - umówiliśmy się, że pakujemy kryształowe kieliszki do szampana
i... znów niebieski! fajny, nie?

Oczywiście wszystkie prace są pobrokatowane - moja dzielna sześcioletnia pomocnica z wypiekami na policzkach ozdobiła nie tylko stroiki i prezenty - ale też dziadka. W końcu zbliża się Boże Narodzenie, tak? Ma się wszystko błyszczeć i świecić, tak? No to o co chodzi? Podłoga w sklepie również cała w brokacie. Jak ja lubię ten przedświąteczny, rozmigotany czas!

środa, 24 listopada 2010

Prezenty, prezenty...

Jakie prezenty? No oczywiście, że pod choinkę! Właśnie nastaje czas pakowania upominków bliskim! Wiem, że wiele z Was podchodzi do tego tematu tak jak ja - czyli poważnie. Pakujecie prezenty niebanalnie, inaczej dla Taty a inaczej dla Przyjaciółki. Ważne jest, żeby nie tylko prezent, ale i jego opakowanie było wyjątkowe, niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju - po prostu takie, jak osoba, dla której to wszystko robimy!

Moje pierwsze, tegoroczne świąteczne prezenty wyglądają tak (no dobra, nie moje, tylko Klientki, Pani Basi, ale moje opakowanie):

metalowe pudełko z pierniczkami - ulubiony świąteczny przysmak przyjaciółki Pani Basi - a żeby aromatów stało się zadość - prezent zdobią cynamon i plastry pomarańczy; świątecznym akcentem są gwiazdki i bombki (szklane)

zegarek dla męża z pozłacaną kopertą - pudełko z prezentem spowija złota folia gnieciona i przezroczysta bordowa folia z delikatnym nadrukiem złotych dzwoneczków; ozdobą tego i tak bogatego, chociażby ze względy na kolor, prezentu - są metalowe dzwoneczki, również w kolorze złota, złota tasiemka i gwiazdki brokatowane, oraz kilka czerwonych metalicznych koralików


*******
Zarówno folię jak i dodatki można kupić na moich aukcjach Allegro - dla Obserwatorów mojego bloga - 10% RABATU ;)

*******
Pozdrawiam cieplutko!

sobota, 20 listopada 2010

I kwiatowo, i prezentowo...

... czyli tak, jak tu być powinno...

Chyba powinno.

W sumie to nic ciekawego się u mnie nie dzieje, jakiś taki marazm wkroczył i nie chce wykroczyć... Powinnam zajmowac się dekoracjami świątecznymi, ale coś mi nie idzie. Nie żebym wcale nic nie robiła w tym temacie, ale to nie jest tak ostro jak rok temu... łapię ostatnio dół za dołem, co i mnie mocno dziwić zaczyna, bo przecież ja się nigdy nie martwię, nie dołuję i takie tam... A może się starzeję? A może brakuje mi słonka? A może... Hm...

Chcę Wam pokazać wianek pachnący cynamonem i pomarańczą:


A poza tym ostatnio sporo sprzedaję kwiatów doniczkowych, czasem udaje mi się zrobić zdjęcie ubranka kwiatowego, a czasem nie. Przedstawiam Wam jeden z moich ulubionych kwiatów doniczkowych - kalateę:

(... tak, Gaja wie, kiedy akurat sobie przejść...)

No i jak to u mnie - najwięcej jest pakowania prezentów niż kręcenia bukietów... Klienci powoli zaczynają znosić mi prezenty gwiazdkowe do pakowania, fajnie mam na zapleczu - jak w magazynie u Mikołaja ;) Tymczasem jeszcze nie prezent świąteczny - a imieninowy. Po raz pierwszy w użyciu marmurek barwiony:



*******
A pokaz? Był wczoraj. Przyszli ludzie, jest dobrze. Za tydzień kolejny. I mój ulubiony temat - pakowanie prezentów!

*******
Co prawda wystawa storczyków w Palmiarni łódzkiego Ogrodu Botanicznego skończyła się tydzień temu, to ja dopiero dziś zachwycam się tym, co mam na zdjęciach stamtąd. A co mam? Pokażę następnym razem!

*******
Chcę tylko napisać jeszcze, że bardzo się cieszę, iż liczba obserwatorów mojego bloga stale rośnie! Dziękuję! Dzięki Wam nadal piszę :) 

*******
Ale jest coś, co jest dla mnie dziwne... A może wcale takie dziwne nie jest... Ogłosiłam na poczatku listopada CANDY, a wpisów jak na lekarstwo... No cóż, bywa i tak... Czasem na CANDY zapisuje się setka chętnych, czasem ledwo dwudziestka. I zastanawiam się, co jest przyczyną obecnego stanu rzeczy? No, jest trudność, podanie 5 adresów do ulubionych blogów... A może to zły pomysł?

*******
Pozdrawiam wszystkich cieplutko!

piątek, 5 listopada 2010

Comiesięczne CANDY - Listopdowe MSK

Wszyscy wiemy, jak działa na nas magiczny wyraz "CANDY" :) i zawsze kojarzy się z czymś miłym, z prezentem, z niespodzianką i dreszczykiem emocji, szczęściem w losowaniu itp. Postanawiam, że powiążę plebiscyt na Miejsce Sympatycznych Klimatów właśnie z CANDY.

Tak więc (no, wiem wiem, nie powinno się tak zaczynać zdanie, ale co ja na to poradzę, że akurat tak mi to tu pasuje?) - jak w tytule - tutaj wybieramy listopadowe Miejsce Sympatycznych Klimatów, czyli blog, który Waszym zdaniem najbardziej na takie miano w danym miesiącu zasługuje, jednocześnie zapisując się na CANDY.

Zasady:
1. wpisanie w komentarzu pod tym postem 5 adresów do wybranych blogów
2. umieszczenie na swoim blogu w pasku bocznym poniższego podlinkowanego do tego posta banerka:


3. podliczę wszystkie głosy i podam, który blog otrzyma banerek (w przypadku remisu - o zwycięstwie zadecyduje łut szczęścia w losowaniu):

4. spośród wszystkich głosujących wylosuję osobę, która dostanie ode mnie mały upominek:


Serdecznie zapraszam :)

*******
To jak już jesteśmy przy prezentach, to pokażę Wam jedno z ostatnio zapakowanych, kiedy to udało mi się przed wydaniem uwiecznić na foto:


Kto zgadnie co tam w środku siedzi? ;)

Pozdrawiam cieplutko!

niedziela, 24 października 2010

Hiszpania, Tajlandia, Włochy, Łódź, Mińsk Mazowiecki

Ogromnie się cieszę! Mam kolejną okazję zrobić bukiet ślubny w moim ulubionym stylu i kształcie - mowa tu o wachlarzu. Ale po kolei.

Z początkiem sierpnia dowiaduję się o pewnej dziewczynie, która pod koniec października bierze ślub. Jest znajomą mojej funfeli Agi - stąd ta pierwsza dowiaduje się o mnie - Aga mocno zachwala mój warsztat, namawia koleżankę, żeby u mnie zamówiła kwiaty... Iza chętnie to robi, pomimo sporej odległości mojej kwiaciarni i jej domu. Odległość między Łodzią a Mińskiem Mazowieckim okazuje się jak najbardziej do pokonania, podejmuję się realizacji zamówienia!~

Dostaję maila ze zdjęciem sukni:


O matko! Moja wymarzona kiecka! Hiszpanka jak się patrzy! I poziome cięcia i zdobienia na gorsecie - nie wiem jak Wam, ale mnie szalenie się takie coś podoba! Niestety nie każda dziewczyna może coś takiego założyć, ja na pewno nie - byłabym jeszcze szersza niż jestem, ale tej Pannie Młodej jak najbardziej pasuje! Wysoka, szczupła, o ciemnej karnacji... po prostu śródziemnomorska uroda! No to mamy już suknię, "hiszpankę".

Co do niej? No oczywiście, że wachlarz kwiatowy! Panna Młoda zachwycona pomysłem, ustalamy kolory - amarant, róż, biel, złamane naturalną zielenią...

A kwiaty? Dendrobium, czyli storczyk tajlandzki,


eustoma (nie tylko ja się w niej obłędnie kocham!),


frezja (bo przecież bukiet musi pachnieć, prawda?),


a wszystko ułożone na soczyście zielonym włoskim ruskusie...


Oprócz wachlarza oczywiście butonierka dla Pana Młodego, butonierka dla Pana Świadka i dekoracja ręki Pani Świadek - mam tym razem na myśli korsaż, ale nie pojedynczy a tzw. modułowy, składający się z 3 części. Jak mi to wyjdzie? Zobaczymy! A, i jeszcze ozdoba do włosów. Dekoracji samochodu niestety Panna Młoda nie zamawia, twierdzi, że będzie za zimno na żywe kwiaty... choć obiecuję jej, że nic się tym kwiatom nie stanie, pozostaje nieugięta, a szkoda... Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze kosze z kwiatami dla Rodziców i zapakowanie prezentów dla Rodziców ;)

Zamawiam wcześniej ustalone kwiaty, odbieram - wszystko się zgadza, jest przepiękne, już nie mogę się doczekać jak zacznę to wszystko tworzyć z tego pięknego pachnącego i jędrnego niesamowicie materiału! Dobieram ponadto kilka gałązek chamelaucium ("woskowy kwiat") - będzie pięknie uzupełniał zwłaszcza biżuterię! Jeszcze tylko kondycjonowanie i do dzieła!

A działam jak najpóźniej, żeby było wszystko jak najświeższe! Stelaż pod bukiet slubny zaczynam robić już we wtorek - jest to bardzo pracochłonne, wszystkie elementy są robione i łączone ręcznie - nie podobają mi się gotowe podkłady wachlarzy, dlatego tworzę swój własny. I jak zawsze, kiedy go skończę (tym razem finiszuję w czwartek) - zapominam pstryknąć zdjęcia! Kiedy bazę bukietu mam gotową - zaczyna wyplatać z drutu alu bazy pod pozostałe dekoracje kwiatowe. Hm... też nie mam fotek... 

W piątkowy wieczór układam kwiaty w koszach (oba niemal identyczne),


niestety dopiero na zdjęciu widzę, że kosz nie jest prawidłowo skomponowany... Dobrze, że zamawiający zadowoleni!

Pakuję prezenty. 



A w sobotę wstaję przed szóstą i idę so kwiaciarni kleić, dowiązywać, układać... Śpię na stojąco, ale tworzę. Jasne, mogłabym co nieco zrobić sobie wcześniej, ale ja wolę na ostatnią chwilę, wtedy mam pewność i mogę dac gwarancję świeżości kwiatów!

A co powstaje? Prosze bardzo!







Niestety po raz pierwszy nie mam zdjęcia butonierek! Jestem zła na siebie jak nie wiem co! Mam nadzieję, że dostanę jakieś fotki od Państwa Młodych...

Wszystko osobiście zawożę 170 kilometrów dalej :)

Po raz kolejny jestem szczęśliwa, że wszystko poszło zarówno po mojej jak i Klientki myśli!

Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za wszystkie komentarze!

*******
Przypominam o plebiscycie na Październikowe Miejsce Sympatycznych Klimatów - mało głosów jak narazie oddaliście, zastanawiam się, czy taki plebiscyt ma sens... Pociągniemy to do końca roku a potem zobaczymy...

A poczytać o plebiscycie, zobaczyć kto wygrał miesiąc temu i jednocześnie zagłosować można tutaj:


Wśród wszystkich głosujących zostanie rozlosowany mały upominek, tak więc zachęcam raz jeszcze ;)

*******
I jeszcze coś! Chciałam gorąco podziękować Magdzie za wyróżnienie

które przekazuję dalej, wedle zasad przyznawania tego wyróżnienia (Madziu, skopiowałam od Ciebie, chyba się nie pogniewasz?):

1. ZAPISZ ZDJĘCIE, KTÓRE JEST POWYŻEJ I UMIEŚĆ JE NA WŁASNYM BLOGU.

2. PRZYZNAJ NAGRODĘ 12 INNYM BLOGGEROM.

3. ZALINKUJ BLOGI, KTÓRYM PRZYZNAŁAŚ NAGRODĘ.

4. ZOSTAW KOMENTARZ ZE STOSOWNĄ INFORMACJĄ O NAGRODZIE NA ODPOWIEDNICH BLOGACH.

5. PODZIEL SIĘ LINKIEM DO BLOGA OSOBY, KTÓRA PRZYZNAŁA CI TĘ NAGRODĘ.
 
 
Lista wyróżnionych przeze mnie blogów:
Co ja się naszukałam blogów, które jednocześnie uwielbiam odwiedzać, a których autorki chętnie wyróżnienia przyjmują. Wogóle to mam mieszane odczucia co do tego banerka, który wiele dziewczyn umieszcza na swoich blogach, a na nim widnieje napis: "Wyróżnienia są miłe, ale nie, dziękuję". Tzn że co? Nie lubią, jak się chce dać wyraz swojego zachwytu? A może obawiają się że nie dostaną wyróżnienia i uprzedzają tym samym, że i tak i tak nic nie chcą? Ja nie wiem... Ja bardzo chętnie przyjmę każde wyróżnienie, jeśli jeszcze jakiekolwiek będą... Jesli komuś sprawia przyjemność obcowania ze mną w moim Miejscy Sympatycznych Klimatów, jeśli komuś sprawia radość cieszenie oczu zdjęciami moich prac, jeśli komuś nie wystarcza komentowanie a chce dać wyraz swojego zachwytu - to czemu mam nie przyjąć takiego upominku? Ale to jak w każdej sprawie - są dwa końce jak u kijka, i dwie strony jak w medalu. Czy coś tam. Reasumując - trochę przykro mi było, kiedy chciałąm komuś przyznać wyróżnienie a baner STOP dawał po oczach...