Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty regularne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty regularne. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 maja 2014

Pakowanie

Od czego to PREZENTOWISKO jest?

Zamysł pierwotny - artystyczne pakowanie prezentów.

Realizacja - wszystko inne, byle nie artystyczne pakowanie prezentów (no, może sporadycznie)...

Muszę się zrehabilitować i pokazać Wam, jak może wyglądać zapakowany prezent :) choć wiem, że wiele z Was również ciekawie pakuje upominki. Może moje Was zainspirują do dalszego działania w kierunku Sztuki Pakowania Prezentów, którą namiętnie i stale, nieprzerwanie od 6 lat uprawiam?

I najważniejsze: bezdusznym, drukowanym torebkom prezentowym (często "przechodnim") - stanowcze NIE!!!











*******
Przy okazji tak przyjemnej jak pakowanie prezentów - chcę zaproponować Wam zabawę. Wystarczy, że zdefiniujecie swoimi słowami Sztukę Pakowania Prezentów; dlaczego warto oryginalnie pakować prezenty? Najciekawszą wypowiedź nagrodzę zestawem do pakowania prezentów, w skład którego wejdzie wysokiej jakości papier, folia, rafia i kilka przydasi :)

sobota, 27 listopada 2010

Po co jest antykwariat i trochę świąt

Jak w temacie: po co jest antykwariat? Odpowiedź zna każdy, nawet małe dziecko wie, że tam się zanosi książki by je sprzedać (NIEKONIECZNIE by zarobić), albo by je kupić (KONIECZNIE tanio!). Otóż - jak dziś wieść gminna niesie: NIE! Otóż, wyobraźcie sobie - zanoszę do antykwariatu kilka książek, w tym 4 wydawnictwa PWN, pozostałe - podręczniki akademickie. Nadmieniam, że ów antykwariat - jest właśnie akademicki. Zza biurka wychyla się pan, w wieku spokojnie dziadkowym, spokojnie podchodzi do lady, na którą wyładowałam z 10 kilo makulatury:
- Co? Porządki przedświąteczne? Jak każdy, tylko kasę próbuje wyciągnąć, ale żeby tak kupić jakąś książkę z antykwariatu to nie ma komu!
I bez kolejnych, zbędnych, słów - przekłada moją makulaturę z mojej kupki na drugą. Daję sobie rękę obciąć, że nawet nie spojrzał na tytuły!
- Nic mnie nie zaciekawiło. Do widzenia! Ja nie wiem - wszyscy tylko przynoszą tu książki!
- To przepraszam bardzo - gdzie mam je zanieść? Chyba po to są antykwariaty? Co pan radzi?
- Spalić to będzie chociaż ciepło, albo oddać na makulaturę. A antykwaroat jest po to, żeby sobie był!
BEZ KOMENTARZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

*******
W fantastycznym, antykwariatowym humorze - prowadzę swój drugi mini-pokaz :) Tym razem nieco więcej osób obserwuje moje poczynania i słucha - o dziwo - ze szczerym zaciekawieniem tego, o czym mówię! Tak sobie teraz myślę, że chyba to jest to - fantastycznie się czuję w roli wykładowcy ;) tyle że... nie mam niestety odpowiednich kwalifikacji, chociaż są plany, plany, plany... Pomarzyć - dobra rzecz, przynajmniej przez chwilkę człowiek jest szczęsliwy ;)

Oto co dziś - a jutro co tydzień temu. Czy jakos tak.

stroik, w którym troszkę przeniosłam dekorację za naczynie

brąz i złoto i róż zgaszony - podoba mi się takie połączenie coraz bardziej

 w nieco chłodniejszym klimacie - fiolet i srebro

prosta dekoracja, pachnąca cynamonem, pomarańczą i sosną...mmmm...

niesamowicie prędko robiąca się dekoracja

hm... zaczyna podobać mi się niebieski... a jeszcze w połączeniu z zielenią i fioletem... o matko!

Nie mogło zabraknąć prezentów:

prezent nieregularny - nie napiszę co w środku - naszykowane pod choinkę dla kogoś, kto mnie podczytuje ;)

prezent regularny - puste pudełko - umówiliśmy się, że pakujemy kryształowe kieliszki do szampana
i... znów niebieski! fajny, nie?

Oczywiście wszystkie prace są pobrokatowane - moja dzielna sześcioletnia pomocnica z wypiekami na policzkach ozdobiła nie tylko stroiki i prezenty - ale też dziadka. W końcu zbliża się Boże Narodzenie, tak? Ma się wszystko błyszczeć i świecić, tak? No to o co chodzi? Podłoga w sklepie również cała w brokacie. Jak ja lubię ten przedświąteczny, rozmigotany czas!

piątek, 5 listopada 2010

Comiesięczne CANDY - Listopdowe MSK

Wszyscy wiemy, jak działa na nas magiczny wyraz "CANDY" :) i zawsze kojarzy się z czymś miłym, z prezentem, z niespodzianką i dreszczykiem emocji, szczęściem w losowaniu itp. Postanawiam, że powiążę plebiscyt na Miejsce Sympatycznych Klimatów właśnie z CANDY.

Tak więc (no, wiem wiem, nie powinno się tak zaczynać zdanie, ale co ja na to poradzę, że akurat tak mi to tu pasuje?) - jak w tytule - tutaj wybieramy listopadowe Miejsce Sympatycznych Klimatów, czyli blog, który Waszym zdaniem najbardziej na takie miano w danym miesiącu zasługuje, jednocześnie zapisując się na CANDY.

Zasady:
1. wpisanie w komentarzu pod tym postem 5 adresów do wybranych blogów
2. umieszczenie na swoim blogu w pasku bocznym poniższego podlinkowanego do tego posta banerka:


3. podliczę wszystkie głosy i podam, który blog otrzyma banerek (w przypadku remisu - o zwycięstwie zadecyduje łut szczęścia w losowaniu):

4. spośród wszystkich głosujących wylosuję osobę, która dostanie ode mnie mały upominek:


Serdecznie zapraszam :)

*******
To jak już jesteśmy przy prezentach, to pokażę Wam jedno z ostatnio zapakowanych, kiedy to udało mi się przed wydaniem uwiecznić na foto:


Kto zgadnie co tam w środku siedzi? ;)

Pozdrawiam cieplutko!

czwartek, 14 października 2010

Jak to z tym Dniem Nauczyciela jest

Ostatnio zastanawiam się - gdzie pracuję: kwiaciarnia czy pakowalnia prezentów? Teoretycznie w tym pierwszym, ale praktycznie... to nie ma dnia bez zapakowania co najmniej 3 prezentów. Dziś to chyba szczyt: 16 prezentów dla nauczycieli - same bombonierki, ptasie mleczka, czekolady, praliny itp słodkości.

kilka z nauczycielskich prezentów





Nastraja mnie to pozytywnie i nie nastraja. No bo najbardziej zależy mi, żeby sprzedać jak najwięcej kwiatów, ale cieszę się z każdego zapakowanego prezentu. To jak byt i niebyt. Ale skoro jest byt - nie ma niebytu. Czy jakoś tak... Platon wie. Na pewno.

Kwiaty dla nauczycieli. Dzień Edukacji Narodowej. Dzień Nauczyciela. Powiązania. Odkąd pamiętam (a tak naprawdę od 1982r) - w ten dzień nie ma lekcji, jeśli są - to "wery lajtowe". I są kwiaty. Morze kwiatów. A może już nie... Coraz mniej uczniów w tym dniu podąża ku bramom szkoły z kwieciem w ręku... Smutne. Dlaczego tak się dzieje? Moda? Ewolucja zwyczajów? Postępująca znieczulica? Brak pieniędzy? Chyba po trosze wszystkiego - tak sądzę... To mnie naprawdę zastanawia.

Jeśli wziąć pod uwagę modę - to chyba w starszych klasach - wstyd przynieść kwiatka "babce od polaka", to takie DEMODE. Nie wypada się wyłamywać, skoro inni też olewają sprawę... A jeśli to zwyczaje pędzą do przodu? Taka kolej rzeczy? Bez poważnej przyczyny, bo: po prostu tak się dzieje? Ale - przecież nie jesteśmy kukłami, jesteśmy myślącymi logicznie istotami... choć czasem wydaje mi się, że jednak nie wszsycy... Nie ważne.  Znieczulica? Przecież PO CO... Brak pieniędzy? To w wielu przypadkach może być powód kluczowy. Kasy mamy coraz mniej... Ale. Czy trzeba wydawać fortunę? Przecież wystarczy kupić jedną długą piękną różę... gałązkę lilii, słonecznika... I w 10zł się zamykamy. Czasem wystarczy się złożyć po kilka złotych - i kupić wychowawcy jeden ale okazały i elegancki bukiet. Jeśli nie kwiaty to chociaż jakiś drobiazg, nawet w postaci słodkiego upominku. Liczy się przecież gest...

Dlaczego kwiaty? Bo są najlepszym wyrazem emocji! Po co wogóle daje się coś nauczycielowi 14 października? Jasne, nie trzeba. Nie ma przymusu. I właśnie dlatego - powinno się coś dać, tak bezinteresownie, od serca... Przecież to nauczyciele spędzają  większą część dnia z młodymi ludźmi, ucząc ich, wychowując, kształtując poniekąd osobowości młodych ludzi, odkrywając ich talenty, stymulując do twórczego działania, ogólnie pomagając... Czy naprawdę nic im się od uczniów nie należy? Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć coś oczywistego? Że nauczyciele są jakby drugą rodziną? Kimś bardzo ważnym w życiu każdego człowieka? Wiadomo - są nauczyciele, których się lubi, których się nie lubi, którzy są dla nas obojętni. Ale są. I każdy z osobna jest częścią naszego życia, już od pierwszego dnia żłobka, przedszkola, podstawówki... Ja sama mam mnóstwo złych ale i mnóstwo dobrych wspomnień. Wszystkie pielęgnuję w swojej pamięci, bo wszystkie są po coś. Po to, żebym mogła stwierdzić, kim jestem. To dzięki nauczycielce od historii wiem, że to nie jest moja dziedzina, to dzięki nauczycielce od matematyki wiem, że uwielbiam rozwiązywać układy równań z trzema niewiadomymi, w końcu dzięki nauczycielce od biologii  - jestem biologiem... A dzięki Kasi Wójcik - jestem florystką.

Dziękuję w tym miejscu wszystkim moim nauczycielom! Chciałabym do Was wszystkich posłać bukiet kwiatów, choć wiem, że to niemożliwe, niektórych z Was już nie ma wśród nas, po niektórych słuch zaginął, inni są gdzieś obok... Ale jest moja ukochana nauczycielka - Pani Basia Trojak. Wychowawczyni IIc w SP nr70 w Łodzi...


Pani Basiu - na Pani ręce składam najserdeczniejsze życzenia zdrowia, pomyślności, niegasnącej pogody ducha i nieustającej dobroci i miłości do całego świata! 

wtorek, 21 września 2010

W amarantach mi do twarzy :)

... to znaczy w sumie może i prawda, ogólnie rzecz biorąc - lubię ten kolor, jak i wszystkie jego odcienie: od głębokiej purpury do pudrowego różu... No i czerwień. I fiolet... Tak już mam jakoś... Ostatnio nawet stojąc przed wieszakami z ubraniami w garderobie (ha! zawsze chciałam napisać o mojej wnęce po andresolą per 'garderoba' ahahhahah) stwierdzam, że gdybym kupiła sobie coś w zupełnie innym kolorze to nie miałabym z czym zestawić - no może poza dżinsami ofkors :)

Ale nie o tym - chciałabym Wam pokazać moje ostatnie małe dzieło - i nie pisze o tym przedmiocie jako o DZIELE stricte - po prostu ja wszystko co stworzę nazywam dziełem, bo powstało na skutek mojego działania ;) Proszę mnie tu nie posądzać o 'skromność' ;) A podoba mi się - ojjjj, jak mi sie podoba! Kolor oczywiście ;)

Bukiet ślubny to raz. Butonierka to dwa. Trzy - wpinka we włosy. Bransoletka to cztery. I w takiej kolejności możecie je obejrzeć na poniższych fotkach :)





I co? Taki krótki post? A ja mam jeszcze trochę czasu... Piszę co mi ślina na język akurat przynosi a raczej myśl na palce klikające w klawisze... Fakt - mogę się jeszcze pochwalić ostatnimi prezentami, więc proszę bardzo (oj, nie ma u mnie za lekko):

dwa spore pudła połączone ze sobą i udekorowane organzą i eustomą - prezent ślubny

i niby regularny kształt pudełka a jednak widać, ze było krzywo i papier błyszczy się na falowaniach ;( ale... kolorki fajne, no nie? takie energetyczne! prezent ślubny. naturalnie żywe storczyki.

i na koniec - słodka paczka - Nowożeńcy tym razem ZAMIAST kwiatów poprosili o słodycze - no, niech im będzie - słodycze lepsze niż te karmy dla zwierząt czy kasa... iedyś już pisałam co sądzę o prezentach ZAMIAST kwiatów... ech...


*******
Acha! No i (chyba za często używam zwrotu pisanego 'no i'...) od wczoraj jestem na diecie! Ha! Tak! Ja! Królowa czekolady, wspaniałej i fantastycznie rozpływającej się w ustach czekolady wszelkiej maści! Czas na to najlepszy. Chyba. Trzymajcie kciuki! A plany to ja mam strasznie wielkie, zobaczymy co z tego wyjdzie, podobno najcięższe 2 pierwsze tygodnie :)

Buziaki!

środa, 16 czerwca 2010

Dla Nowożeńców

Sezon ślubny niemalże w pełni. Co odczuwam w dwójnasób: robię bukiety ślubne, stroję auta itp. - czyli zajmuję się oprawą floralną ślubu, oraz pakuję masę prezentów dla Nowożeńców. Na smaczek pokażę Wam jedną z ostatnich wiązanek, która była dość oryginalna i nietuzinkowa:


I w komplecie butonierka dla Pana Młodego:


A przykładowo zapakowany prezent dla Nowożeńców prezentuje się tak:


Pozdrawiam cieplutko!

wtorek, 15 czerwca 2010

Prezenty regularne

Hej! Dziś pokażę kilka przykładów jak może wyglądać zapakowany prezent regularny, czyli w pudełku owiniętym papierem.


Pogoda chyba szaleje bo głowa mi pęka i nic się nie chce... Ułożyłam kilka bukietów, 3 powędrowały do jakiś Jolant. Zapakowałam 1 prezent, też dla Jolanty :)


Pozdrawiam wszystkich Odwiedzających!

poniedziałek, 14 czerwca 2010

KROK PO KROKU...

... czyli jak zapakować prezent o regularnym kształcie?

Wydawać by się mogło, że jest to bardzo prosta czynność - i w zasadzie tak jest naprawdę, jednak przy tego typu pakowaniu trzeba pamiętać o kilku podstawowych zasadach:

1. wybierając papier - starajmy się wybierać papier dobrej jakości, tzn. taki, który jest dość gruby (nie jest przezroczysty i zbyt łatwo sie nie podrze na rogach owijanego pudełka), ma lekko nabłyszczaną powierzchnię
2. kolor i wzór papieru musi pasować zarówno do Obdarowywanego jak i do charakteru prezentu
3. wybór dodatków zdobiących prezent jest niemniej ważny: muszą pasować jednocześnie do Obdarowywanego (np. jego upodobań), do papieru oraz do zawartości pudełka
4. używamy zarówno taśmy bezbarwnej jednostronnie klejącej jak i taśmy dwustronnie klejącej (niedopuszczalnym jest widok bezbarwnej taśmy klejącej na papierze - tej używamy tylko jako pomoc w przytrzymaniu papieru "pod spodem"), ostrego noża, ostrych nożyczek, dobrze jest mieć pod ręką celofan.


Jeśli wszystko mamy ustalone i przygotowane - przystępujemy do pakowania:

KROK 1:
Odmierzamy potrzebną ilość papieru: kładziemy pudełko na papierze, owijamy je tak, żeby około 2cm papieru zachodziło na siebie, zagniatamy papier, odcinamy nożykiem. Następnie układamy pudełko na papierze tak, żeby pasek papieru, który wystaje spod pudełka był nieco szerszy lub równy wysokości boku, na którym będzie zaginany, tak samo z drugiej strony pudełka. Zaginamy papier, odcinamy nożykiem.


KROK 2:
Przyklejamy pasek taśmy dwustronnie klejącej na brzegu papieru, który będzie zachodził z wierzchu. Owijamy pudełko i przyklejamy:


KROK 3:
Zaginamy papier na odkrytych bokach pudełka dokładnie wzdłuż jego krawędzi, podklejamy taśmę dwustronnie klejącą i zaklejamy boki:


I w ten sposób otrzymujemy idealnie zapakowane w papier pudełko. Proste? Pewnie, że tak! A gdzie mogą pojawić się trudności? W przypadku niedokładnego wymierzenia i krzywego przycięcia papieru:


KROK 4:
Możemy przystąpić do zdobienia. Można owinąć pudełko po prostu wstążką i zawiązać kokardkę (odmierzamy 5 długości wstążki równych najdłuższemu bokowi pudełka - czyli jeśli nadłuższy bok pudełka mierzy 15cm to ucinamy 75cm wstążki). W tym wypadku pokażę nieco bardziej oryginalne zdobienie prezentu. Użyłam: czarnego drutu aluminiowego, czarnych akrylowych koralików, czarnej lamówki i taśmy dwustronnie klejącej, a także kleju termotopliwego z pistoletu:


KROK 5:
Ozdobiłam prezent podklejając w kilku miejscach taśmą dwustronną lamówkę, i na gorący klej dokleiłam wygięty drut z nawleczonymi koralikami:


Pozdrawiam i zachęcam do artystycznego pakowania!