Mamy lipiec... tak naprawdę nic się nie dzieje, większość ludzi wtedy jest na urlopach, co przekłada się na totalne pustki na ulicach... na ulicy Wschodniej szczególnie to zauważam, kiedy tak sobie kręcę się po kwiaciarni, przestawiam duperelki z półki na półkę, aranżuję zestawy dekoracyjne, podcinam łodygi kwiatom i podmieniam wodę w wazonach... Czuję, że życie nieco zwolniło; po szalonej końcówce maja i pełnym ruchu wszelkiego w czerwcu - w lipcu nastaje czas bezruchu, ale na pewno nie bezczynności. Bo w kwiaciarni zawsze jest coś do zrobienia. Od czasu do czasu plotę wianki, które użyję przed Bożym Narodzeniem, porządkuję przydasie i takie tam... No i produkuję broszki ;)
Mamy lipiec, siedzę na zapleczu pochłonięta do reszty opalaniem półproduktów do kwiatowych przypinek, kiedy ktoś wchodzi do sklepu. Nareszcie! Dwie panie są zainteresowane kwiatami do ślubu! Czyli - mój ulubiony temat :) No cieszę się, jak nie wiem co - w końcu się wyżyję! Znaczy - dwutygodniowa przerwa w dekoracjach ślubnych to stanowczo za długo! Zresztą - na własne życzenie, przecież tydzień temu był Browar Staropolski... ;)
Rozmawiamy, przeglądamy katalogi z bukietami ślubnymi, pokazuję swoje wcześniejsze prace. W międzyczasie ustalamy kształt i charakter bukietu ślubnego, co jest wynikiem kroju sukni, jej dodatków, charakteru Panny Młodej, jej oczekiwań i uwarunkowań fizycznych. Stawiamy na coś oryginalnego, innego! Zatrzymujemy się przy dwóch moich pracach (jakże mi miło, że nie przy katalogowych, obcych!):
rattanowy koszyczek
girlandy kwiatowe na obręczy

No, i teraz jest problem :) obie wiązanki się podobają, ale z obiema jednocześnie do ślubu nie da rady iść! Proponuję połączenie wzorów. Konstrukcja rattanowa, pokryta satynową lamówką.Wybieramy kolor kwiatów. Fiolet. Ożywiony delikatną zielenią. Suknia jest w kolorze ivory (chyba najmodniejszy odcień bieli ślubnej ostatnich czasów), więc pięknie całość będzie się prezentować! Jakie kwiaty? Oczywiście eustomy! Mają przecudne odcienie - od lila do ciemnego fioletu. Postanawiamy zmieszać 2 różne odmiany, o różnym stopniu nasycenia barwą - jaśniejszą i ciemniejszą - różnica w barwie będzie nie tylko w kwiatach pełnych ale i w pączkach, zamawiam odmianę pełną i pojedynczą. Obie przyjadą do mnie z Holandii - wiem, że zamówione kwiaty będą bardzo świeże, mam gwarancję, i gwarancję spokojnie mogę dać - że kwiaty w kompozycjach wytrzymają w stanie niezmienionym co najmniej dobę. Znam ich pochodzenie, wiem, w jakich warunkach są magazynowane i transportowane. We florystyce ślubnej nie ma miejsca na żadną wpadkę, zwłaszcza na wpadkę związaną z kiepską jakością kwiatów! Z całym szacunkiem do polskich producentów - na dekoracje ślubne wolę zapłacić więcej, zamówić i kupić towar z najwyższej półki...
Na kiedy realizacja? Na za tydzień????????????? O matko i córko! Tak mało czasu! Zamawiam kwiaty. Dostaję to, co chcę - tym bardziej, że właśnie teraz eustoma przeżywa swoje apogeum rozkwitu! Co niestety nie przekłada się na obniżenie ceny... Trudno. I tak jest dobrze! Uwielbiam eustomę i pracę z nią - świetnie się rozumiemy, ja słucham jej natury, ona słucha mojego serca i ręki... Ot, taka efemeryczna symbioza!
Czwartek. Odbieram kwiaty. Są takie, jakie wymarzyłam do tej kompozycji, którą nazajutrz wydam - tak, ślub tym razem jest w piątek, nie w sobotę. Przywożę eustomę do kwiaciarni, wykonuję podstawowe zabiegi, jakie wykonać sie powinno, zaczynam "przedślubne" kondycjonowanie. Przy tym oczywiście prowadzę miłą rozmowę z kwiatami! Wiem, jestem nienormalna!
Piątek, godzina 7ma rano. Dla mnie to nadal środek nocy, ale przede mną maluje się wizja spełniania się w pasji! Więc co? Wstaję strasznie wyspana, podniecona tym faktem - w końcu adrenalinka powoli wypełnia moje wszystkie żyły i tętnice! Do kwiaciarni trafiam kilka minut po godzinie ósmej. Cieszę się z faktu, że wcześniej przygotowałam sobie wszelkie nieroślinne części składowe dekoracji ślubnych. Dziś tylko umocowanie kwiatów, zabezpieczenie ich i wydanie. Mało? Niewiele, a jednak! O godzinie 14tej odbiór. Przecież zdążę :)
Przeglądam raz jeszcze formularz zamówienia i umowę. Tym razem na pewno nie przegapię żadnej pozycji z zamówienia! Zabieram się do komponowania. Utwór musi być wyjątkowy, jedyny - tak jak jedyny i wyjątkowy jest ten dzień dla Państwa Młodych! Główne nuty zagrają w nim jagody i pistacje. Mniam!
Zaczynam pracę od stworzenia butonierki dla Pana Młodego:
Następnie zabieram się za dekorację włosów Panny Młodej:
Po czym tworzę kwiatowe bransoletki dla Pań Świadkowych (tak, tak - tym razem za Młodymi stoją dwie panie):
I w końcu robię to, co najbardziej lubię - wiązankę ślubną. No właśnie - wg mnie znów trudno w tym przypadku mówić o wiązance czy bukiecie - może inaczej: układam kwiaty do ślubu dla Panny Młodej, co finalnie wygląda tak:
Na sam koniec zostawiam sobie stroiki do dekoracji auta:
Kilka minut po 14stej przyjeżdża Pan Młody - jest troszkę zdenerwowany, ale próbuję rozładować atmosferę, która staje się niezwykle sympatyczna! Przypinam Panu Młodemu Butonierkę, oczywiście do klapy marynarki:
Następnie ubieram samochód, który odjeżdża ze spakowanymi pozostałymi dekoracjami.
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!
*******
Pamiętacie, jak pisałam o zepsutym kleju? Na całej giełdzie nie mogłam znaleźć dobrego, troszkę się martwiłam tym faktem, ale napisałam wiadomość na FK i... jedna z forowych znajomych przysłała mi dobry klej! Dziękuję Eluniu!