niedziela, 4 grudnia 2011

Kiermaszowo, jarmarkowo...

Tak... I nie dzieje się i dzieje. Ot, taka przeplatanka. Osobiście wolę, kiedy się dzieje. A co się dzieje? W sumie dość sporo, nie ma dnia, żebym się nudziła!

Tym razem - mało pisania, więcej oglądania.

Ma się odbyć Jarmark Bożonarodzeniowy. Łał! Fajnie! Jego organizatorką jest moja nowa znajoma, Gosia. Mailujemy, co i jak - no i zapisuję się jako jeden z wystawców! Oby do 2 grudnia! W międzyczasie dowiaduję się o innym wydarzeniu - o Kiermaszu Kobiecym - cyklicznej łódzkiej imprezy - czemu by nie wziąć udziału? Zatem 27 listopada rozkładam swoje pierwsze w życiu kiermaszowe stoisko ze swoimi dekoracjami, a wraz ze mną - tuż obok - w sumie to nasze stoiska tworzą jedno większe - dwie moje Uczennice - Ula i Krysia :)














A 2 grudnia - jarmark rękodzielniczy:





























*******
Ostatnio doceniam materię filcu. Tworzę dość proste dziwolągi, ale skoro sprzedawały się na jarmarku - znaczy, że chyba są dość ok? Planuję nieco bardziej wsiąknąć. Ale z decou na szkle nie rezygnuję!

*******
Jak wcześniej napisałam kiedyś tam - jeśli liczba Obserwatorów mojego bloga sięgnie 150 - ogłoszę CANDY - i tak się stanie, czekajcie na następny post ;) - muzę coś fajnego zaoferować - a może macie jakieś pomysły-podpowiedzi?

czwartek, 17 listopada 2011

Warsztaty decoupage czyli nałogu końca nie widać!

Nałogowym decoumaniakom - stanowcze TAK! Prowadzę warsztaty. I uczestniczę!

6 fantastycznych, artystycznych Dusz a pośród nich ja, niby 'mentorka' - jak twierdzą ;) no ok, może być ;)

W każdym razie - deseczki na zapiski i osobiste ołówki - oto, co zostało poddane naszym zabiegom a co sprawiło ogromną radość ich Twórcom!

A było tak:
wybieranie i wycinanie motywów serwetkowych
malowanie deseczek farbą w "kolorze spękań"




podsuszanie deseczek
tapowanie farbą w kolorze "babie lato" ;)

iii znowu podsuszanie - suszarka do włosów jest niezbędna jak widać! ;)

przyklejanie obrazków na deseczki
tworzenie "własnych" ołówków - naklejanie motywów i zacisk w folii termokurczliwej



i kolejne suszenie - już po lakierowaniu
tadam! Ozdobiona tasiemką deseczka na zapiski, z przywiązanym ołówkiem!
ozdabianie deseczki i przywiązywanie ołówka

od lewej: Ula, Ula, Krysia, Ewa, poniżej: Grzesiek

szkoda, że Grażynka musiała wyjść wcześniej i nie ma jej na wspólnym zdjęciu :(

*******
A ja, tak na boczku zupełnie, oddaję się swojej ostatniej pasji - decoupageu na szkle ciąg dalszy :)




*******
Dawno nie było tu CANDY :) więc coś muszę zorganizować - ale pierw niech na liczniku obserwatorów stuknie 150 osób!

poniedziałek, 14 listopada 2011

Zapraszam :)

Gorąco namawiam do wzięcia udziału w warsztatach artystycznego pakowania prezentów! 

Zbliża się Boże Narodzenie, czas obdarowywania Bliskich upominkami - warto pokusić się o ich nietuzinkowe opakowanie! 



Drukowanym, bezdusznym torbom papierowym mówię stanowcze NIE!


Odpowiednio zapakowany prezent zwiększa jego wartość, dostarcza moc wspaniałej zabawy, a obdarowana nim osoba poczuje się wyjątkowo!

Koszt udziału w warsztatach to tylko 99,00zł. Istnieje możliwość wystawienia FV. 

Zaczynamy o godzinie 16:00, kończymy około 20:00.

Warto poznać tajniki młodej, ale prężnie rozwijającej się sztuki pakowania prezentów w miłej atmosferze i sympatycznym towarzystwie!

Liczba miejsc ograniczona, dlatego proszę o wcześniejszą rezerwację miejsc
 pod numerem telefonu 664 636 242 lub e-mailowo na adres biuro@parviflora.pl

Dla każdego Uczestnika warsztatów miła niespodzianka!

Oczywiście kawka, herbatka i coś słodkiego w przerwie też się się znajdzie!



Pozdrawiam cieplutko
Magda Lasocka
Pracownia Florystyczna PARVIFLORA

niedziela, 13 listopada 2011

Wyróżnienie - jak miło jest je dostawać!

Tak! W odróżnieniu od niemal 70% bloggerów - z chęcią przyjmuję wszelkie wyróżnienia! Dlaczego? Bo są szalenie miłym gestem, bo sprawiają, że chce się pisać więcej i więcej, bo dają do myślenia, bo pomagają odpowiedzieć na dość często stawiane pytanie: po co bloguję? A w końcu - bo przyjęcie wyróżnienia jest wyrażeniem szacunku dla Wyróżniającego! Nie rozumiem mody na nieprzyjmowanie wyróżnień a co za tym idzie - wywierania presji na gościach, by pisali komentarze. Wolę przeczytać pod postem 5 wartościowych, przemyślanych komentarzy, niż 50 - a co drugi wyrażający po raz kolejny zachwyt w dwóch-trzech słowach...

 No, dość prawienia! Przejdźmy do rzeczy!

A więc (wiem, wiem, nie zaczyna się tak zdania, no ale sami powiedzcie - pasuje, prawda?) - otwieram dziś po raz chyba osiemdziesiąty trzeci swoją skrzynkę mejlową a tam komentarz, z którego dowiaduję się, że Sylwia zaprasza mnie do siebie po odbiór wyróżnienia, jakie właśnie mi przyznała!



I schematycznie:

1. napisz, kto przyznał Ci wyróżnienie:
Skimmia z Kwiatów Natury


2. napisz 7 przypadkowych faktów o sobie:
pierwszy: kocham kwiaty
drugi: zapijam się herbatką malinowo-żurawinową
trzeci: spełniam się jako trener warsztatów ekologicznych
czwarty: zrzucam kilogramy - a niech tam, zdradzę Wam pewien sekret - jest mnie mniej o 72 standardowe kosztki margaryny Kasia :)
piąty: wpadłam po uszy w decoupage
szósty: lubię słuchać muzyki z lat osiemdziesiątych - wtedy to każdy kawałek był "jakiś"...
siódmy: planuję... 


3. nominuj do wyróżnienia 15 bloggerek:
(od razu zaznaczam, że nie sprawdzam, czy akurat nie przyjmujesz wyróżnienia - jeśli przyjmiesz - będzie mi bardzo miło, jeśli nie - Twoja sprawa; KOLEJNOŚĆ PRZYPADKOWA)
jeden: ANIELINA
dwa: MEDŻIK
trzy: BASIA
cztery: ANIA
pięć: SHIRAJA
sześć: KORONKA
siedem: ANIA
osiem: OLA
dziewięć: KASIA
dziesięć: APUNI
jedenaście: BASIA
dwanaście: AGA
trzynaście: MIRIAMART
czternaście: ELA
piętnaście: HANIA

*******
A w kolejnym poście pokażę Wam kolejne wyniki odmóżdżania dekupażowego ;)

niedziela, 6 listopada 2011

Uwaga! Kolejny nałóg!

Ja wiem, że nałogi to najgorsza najgorszość! W jednym siedzę po uszy i nie chcę go porzucić! A w drugi właśnie wpadam! I choć bronię się nogami i rękami to... zresztą zobaczcie sami!

Od niepamiętnych czasów uwielbiam świece, lampiony, latarenki i takie tam, a od niedawna uwielbiam pracować z papierem ryżowym, którym jakbym mogła - okleiłabym dosłownie wszystko! Jest to materiał, który fantastycznie współpracuje ze mną, z moimi wyobrażeniami i po prostu - no co tu będę dużo pisać - podoba mi się i już! Dlatego ostatnimi czasy produkuję dziesiątki lampionów, świeczników i tym podobnych rzeczy - choć wiem, że nie są jeszcze idealne, nie są tak bogato zdobione jak może być powinny, ale... zbyt szybko znikają, żebym miała jeszcze możliwość ich dopieszczenia :)

lubię robić coś w kompletach - zatem jeden komplet większy, w skład którego wchodzi podstawka na świece, 2 świece i butelka



a tu mały komplecik - z użyciem sproszkowanej koloryzowanej masy perłowej

No i zdecydowanie wolę lakier satynowy ;)

niedziela, 30 października 2011

Przychodzi taki dzień raz w roku...

a powinien częściej...

1 listopada. Wszyscy spieszymy odwiedzić naszych bliskich, których już z nami nie ma, którzy śpią... Czasem daleko a czasem o kilka minut drogi stąd... Dlaczego niektórych odwiedzamy tylko raz w roku i to "przy okazji" Wszystkich Świętych? Zapominamy? A kiedy już dotrzemy, zapalamy znicz... Czasem tylko lub aż tyle robimy... tak po prostu... 

W tym roku nie nastawiam się na wielki ruch w interesie. Klienci mają coraz mniej pieniędzy, wydaje mi się, że również coraz mniej czasu by zająć się choćby zamówieniem kwiatowej kompozycji na grób... Jednak ani jedno ani drugie nie tłumaczy wszędobylskiego kwiatowego badziewia, przepraszam - "kwiatowego". 3 sztuczne chryzantemy, sztuczny podkład typu żelazko, sztuczna kokarda, trochę suchego zatrwianu. 9,12,15zł . A za 20zł to już naprawdę wypas - dodany suszony lotos, czasem kulka rattanowa. Nie potrafię tego zrozumieć - skoro ktoś nie ma pieniędzy, żeby kupić porządną, dobrze wyglądającą kompozycję - niech nie kupuje wcale, niech dołoży te 10 czy 15 złotych do większego znicza, albo niech kupi po prostu kilka ciętych żywych chryzantem do wazonu...

Chyba o wiele lepiej wygląda donica z popularną chryzantemą zwaną "dąbkiem" delikatnie udekorowana niż postawiona w reklamówce foliowej na pomniku...


To jest błędne koło zębate, które samo się napędza - pseudokwiaciarze produkują ten badziew, bo klienci to kupują a kupują to, bo nie mają łatwo podanej lepszej alternatywy, a skoro nie ma alternatywy - kupują co jest, wówczas pseudokwiaciarze są święcie przekonani, że robią złoty interes, bo ich pseudokompozycje są kupowane, więc je produkują na potęgę...

Sztuczności to jedno - choć sama nie stronię od sztucznych kwiatów - ale te muszą mieć co najmniej jakość, to sztuczny podkład wg mnie to profanacja. Drugie - to warsztat pseudokwiaciarzy - wiedzą, że dzwonią tylko nie potrafią wskazać konkretnego kościoła. Tworzą dekoracje przy użyciu profesjonalnych produktów, których nie potrafią odpowiednio wykorzystać... Żal mi... Żal tych wszystkich ludzi, którzy kupują albo jedno albo drugie... Po prostu nie wiedzą, że można inaczej... lepiej... ładniej... poprawniej... z szacunkiem ot tak, po prostu...

bez komentarza...



Choć nie nastawiałam się na nic - a to zajęcia, a to Misiek, a to kurs jedne, drugi, kolejny - to ten, kto chciał - dotarł m.in. do mnie, czyli zaniesie w tym roku na cmentarz coś, co zostało zrobione specjalnie dla danej osoby, z sercem i duszą... tak po prostu...

wianek ze sztucznymi gałązkami storczyka

wianek z wiklinowym krzyżem i gałązką sztucznego storczyka - ze zniczem

i wersja bez znicza

wianek stanowiący dekorację znicza, ze sztucznymi cantedeskiami

a tu bez znicza

i kolejne wianki do zniczy - ze sztucznymi chryzantemami, cantedeskiami i kryształami


Pozdrawiam!