wtorek, 6 lipca 2010

Biżuteria floralna

1. Co to jest biżuteria floralna?

Biżuteria floralna to bardzo charakterystyczna biżuteria, której nie można kupić u Jubilera a jedynie w dobrych pracowniach florystycznych. Dzięki mojemu rosnącemu doświadczeniu i sporej wiedzy w tym temacie mam przyjemność proponowania moim Klientom tego typu ozdoby. Kolie, naszyjniki, wisiorki i dowieszki, kolczyki, bransoletki, pierścionki, przypinki i opaski do włosów, broszki, epolety, butonierki - wszystko to w całości powstaje w mojej pracowni, z elementów posrebrzanych (nie zawierających niklu), srebrnych, pozłacanych, złotych, dodatków jubilerskich (druciki, koraliki, przekładki itp.) i materiału florystycznego, przy użyciu profesjonalnego sprzętu.





2. Co wchodzi w skład materiału florystycznego?

Materiałem florystycznym są całe rośliny lub ich elementy w postaci żywej lub preparowanej.



3. Na jaką okazję?

Biżuteria floralna jest odpowiednia niemal na każdą okazję, a na pewno na:
- chrzciny
- przyjęcie komunijne
- studniówkę
- ślub i wesele
- bal sylwestrowy
- każde eleganckie przyjęcie o charakterze mniej jak i bardziej oficjalnym




4. Komu pasuje założenie takiej biżuterii?

Biżuteria floralna pasuje każdej kobiecie; zarówno małej dziewczynce (np. opaska, wianuszek), jak i pani w średnim wieku (np. broszka, epolet, korsaż). Elementy biżuterii floralnej z powodzeniem zdobią panią, która występuje na przyjęciu w roli głównej, ale i panią, która zostałą na przyjęcie zaproszona. Nie ma tu żadnej reguły ani ograniczeń. Doskonale dobrana biżuteria podkreśli kobietę sprawiając, że stanie się ona niepowtarzalna, piękna, pełna blasku i tajemniczości a także doda jej odrobinkę efemeryczności... Należy przy tym pamiętać, iż żeby tak faktycznie się stało - biżuteria musi zostać dobrana profesjonalnie, musi pasować nie tylko do stroju i okazji ale przede wszystkim do wyglądu i osobowości kobiety.



Również panowie znajdą u mnie coś dla siebie - dla każdego pana starannie dobiorę formę butonierki. To nieprawda, że butonierkę przypina się tylko podczas uroczystości ślubnych - można ją przypiąć zawsze, kiedy tylko włożą Panowie garnitur.



5. Ile czasu potrzeba na realizację?

Czas potrzebny do powstania biżuterii jest różny, a zależy od tego, które elemnty biżuterii są zamówione (same kolczyki, kolczyki z kolią a może kolczyki, kolia, bransoletka i butonierka dla partnera), z jakiego materiału mają być wykonane itd. Zazwyczaj jest to 5-21 dni. Jeśli w biżuterii pojawiają się żywe rośliny - są one dodawane na samym końcu, w dniu odbioru - najważniejsza jest tutaj świeżość materiału. Najbezpieczniej jest przyjść do mnie na około miesiąc przed planowaną uroczystością. W wyjątkowych przypadkach zajmę się realizacją na 5 dni przed uroczystością (co będzie uzależnione od dostępności materiałów potrzebnych do wykonania konkretnej biżuterii).



6. Ile to kosztuje?

Cena poszczcególnych elementów biżuterii jest bardzo zróżnicowana, zależy ona nie tylko od rodzaju biżuterii ale przede wszystkim od ilości i jakości użytego do jej produkcji materiału. Najtańsze są kolczyki na posrebrzanych biglach, najdroższe na złotych, jednak kolczyki ze storczykiem Cymbidium na biglach posrebrzanych będą droższe od kolczyków z gipsówką na biglach srebrnych.



7. Czy każdy może zrobić sobie taką biżuterię?

Teoretycznie jest to możliwe, każdy ma przecież jakieś talenty, a jeśli są to talenty manualne to dlaczego nie spróbować? Jednak nie jest już tak łatwo jeśli przyjdzie dobrać odpowiedni materiał, kształt, dodatki - wszystkie te elementy muszą ze sobą doskonale harmonizować - w przeciwnym wypadku efekt będzie zupełnie odwrotny do zamierzonego. I najważniejsze - w mojej pracowni materiał żywy jest odpowiednio zabezpieczany przeróżnymi preparatami przedłużającymi trwałość i poprawiającymi kondycję tak, żeby biżuteria przetrwała jak najdłużej. Niestety wszelkie preparaty są dość drogie i jeśli ktoś jednorazowo chce sprawić sobie taką biżuterię - taniej wyjdzie gdy się zleci jej wykonanie.



Mam nadzieję, że Was przekonałam, żeby choć raz ubrać taką biżuterię :) Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za miłe komentarze, które są dla mnie bardzo ważne i niezmiernie mnie cieszą. Fajnie, że do mnie zaglądacie!






A niedługo siedemsetne odwiedziny bloga - jak wcześniej obiecałam - będzie takie w sumie powitalne CANDY. Co będzie do zdobycia? Kolejna odsłona moich hendmejdowych pasji wszystko wyjaśni :)

4 komentarze:

  1. Znów mnie bardzo pozytywnie zaskoczyłaś!! Przyznam, że nigdy wcześniej nie spotkałam sie z taka biżuterią!! Widzę, że masz głowę pełną pomysłów. Nie moge sie doczekac kolejnych wpisów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ piękna jest ta biżuteria :)
    I taka inna, oryginalna, bardzo lubię do Ciebie zaglądać, zawsze pokazujesz coś interesującego. Kiedys marzyłam o własnej kwiaciarni, o układaniu bukietów slubnych itd... teraz przenoszę kwiaty na srebrną biżuterię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję dziewczyny! Nawet nie wiecie jak się cieszę czytając takie piękne komentarze! Rosali - kolejne wpisy będą na pewno, tylko teraz mam głowę zajętą w związku z chorą Amelką, o której pisałam wcześniej. Aurus - ja jestem zachwycona Twoimi wytworami! Jestem ciekawa, jakbyś przeniosła moją ukochaną eustomę na srebro...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś Czarodziejką!
    To fakt niezaprzeczalny!
    Tworzysz prawdziwe wspaniałości...

    Szkoda, że mieszkam tak daleko od Ciebie, bo z wielką przyjemnością odwiedziłabym Twoją pracownię...
    Miałam z kwiatową biżuterią tylko raz do czynienia, gdy chciałam wpiąć delikatny kwiat we włosy, pełniąc posługę starszej druhny na ślubie mojej siostry. Zamówiłam sobie kwiatek w pracowni, w której moja siostra zamawiała wiązanki. Gdy mi ją przyniesiono... moja wyczekiwana ozdoba wglądała jak porażka. Kwiat zupełnie inny niż w wiązankach, inny kolorem nie pasujący do ubioru, przyozdobiony zewsząd wystającą jakąś trawą-zupełnie inaczej niż się umawiałam z Panią florystką. Byłam smutna i zła. Tata się zlitował i pobiegł do najbliższej kwiaciarni kupić zwykłą, kremową różę. Nie pomyślałam wtedy o eustomie (ta byłaby idealna) i przyniesiona róża okazała się za sztywna do przypinania wsuwkami. Złamała się i została sama główka. Nic z tym nie mogłam już zrobić i finał był taki, że podwędziłam z ikebany mamy sztuczną margerytkę, do złudzenia przypominającą kwiat żywy. Ozdobiłam ją delikatnie gipsówką i tak wpięłam we włosy. Chwalono na weselu moją fryzurę i ten właśnie kwiat, nie domyślając się, że jest sztuczny...

    Taka to była przygoda z biżuterią floralną...
    Oby nigdy więcej takich nerwowych przeżyć w ostatniej chwili :-)...

    Pozdrawiam Cię serdecznie Kwiatowa Czarodziejko!!!

    OdpowiedzUsuń