poniedziałek, 10 stycznia 2011

O Targach Ślubnych

W sobotę pod wieczór jedziemy do hali sportowej Arena aranżować stoisko na Targi Ślubne. Wchodzimy głównym wejściem, a niemal na wprost nas napis: PARVIFLORA. No, fajnie, tak od wejścia nas widać! Ubieramy w woale ściany naszego niewielkiego stoiska, ustawiamy ladę, skręcamy stół... Brakuje podestów pod wiązanki. Przywieziemy jutro, jak wszystko pozostałe. Już czuję ten dreszczyk emocji, w końcu to nasze pierwsze targi ;) Wracam do pracowni, jest ze mną moja funfela Aga, która dzielnie pomaga mi w tworzeniu wiązanek ślubnych i biżuterii. Kończymy trochę po północy.

Rano wstaję półprzytomna, ale jak sobie pomyślę, co mnie czeka - od razu adrenalina wskakuje na wyższy poziom, krew zaczyna buzować - do roboty! W pracowni jestem już o 7 rano, zastanawiam się, czy zrobić rozamelię... Misiek mnie motywuje - a jako że kryzę zrobiłam nieco wcześniej - klejenie płatków z Red Naomi zajmuje mi nieco ponad pół godziny ;)

Ok, mam wszystko! Dzwonię do Agi (będzie moją Panną Młodą ;) ) - ta zjawia się w pracowni po 3 minutach! Pakujemy wszystko do samochodu i w drogę!

W Arenie wrzawa, niemal wszyscy wystawcy już są przy swoich stoiskach, krzątają się, montują, przekładają, przestawiają, dowieszają... No, my nie gorsi - wieszamy serca nad stołem, ustawiamy na nim dekorację, zakrywamy podesty, w końcu ustawiamy wiązanki. Pierwsi zwiedzający, pierwsze ulotki, pierwsze upominki w postaci płyty z pokazami slajdów, pierwsze rozmowy... Emocje wcale nie opadają, wręcz przeciwnie - stale w zenicie!

Podchodzi do mnie dziewczyna, ma identyfikator - również wystawca. Okazuje się, że jest to Monika, która również bloguje (warto wpaść do niej, do jej Monikowa), jest niesamowicie sympatyczną osobą, pełną pozytywynej energii - no ale nie może byc inaczej - w końcu to Florystka! I pochwaliła moje bukiety! Naprawdę wiele to dla mnie znaczy! Dziękuję Moniko i pozdrawiam cieplutko!

Zwiedzający, zwiedzający... dużo rozmów... "przymiarek" do bukietów... Z tłumu wyłania się moja nauczycielka florystyki, Kasia Wójcik. Łapię ogromnego stresa: co ona powie? O matko! Jak oceni?

- Madziu - aleś się postarała! Bardzo ładnie!

Uff, wiecie jaki kamor z serca?

Jeszcze znajoma Madzia, znajoma Kasia (która ma swoją niewielką kwiaciarenkę) i jeszcze jedna Madzia... No przed tą ostatnią również trema taka, że hej! Podoba się! aaaaaaaaaaaaa

Kilka minut przed osiemnastą zwijamy się. Strasznie zmęczeni, ale szczęśliwi wracamy do domu. Nie pamiętam nawet kiedy usnęłam...

*******
Zamierzeniem moim było zaaranżowanie stoiska tak, żeby było prosto, skromnie, przejrzyście ale jednocześnie elegancko. Dlatego postawiłąm na jakość a nie na ilość kompozycji. Zrobiłam 6 bukietów, do tego dekoracja na stół i za plecami Nowożeńców. Odwiedzającym się podobało ;) Niżej kilka zdjęć z tego dnia...














piątek, 7 stycznia 2011

Międzyplanetarne Targi Ślubne i WOŚP

9 stycznia, w niedzielę odbędą się w Łodzi Międzyplanetarne Targi Ślubne, w hali ATLAS Arena. Miło mi jednocześnie Was poinformować, że będę w nich uczestniczyć jako wystawca ;) Będą to największe targi ślubne województwa łódzkiego, najlepiej (podobno) dopracowane i po prostu sympatyczne i ciekawe! Impreza będzie na żywo transmitowana na stronie http://www.targislubne.tv/ . Chyba warto ;) ? Na pewno! Od kilku dni dziergam kryzy pod bukiety i pod inne kompozycje kwiatowe. W pudłach stoją małe torebeczki z upominkami dla naszych Gości. Targi, targi.... moje pierwsze tak poważne.


*******
W tym samym czasie, tj. 9 stycznia - po raz XIX zagra najfantastyczniejsza orkiestra - Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy! W ubiegłym roku było mi dane wziąć bardzo czynny udział w imprezie, w tym roku z dwóch powodów udziału nie wezmę. Jednakże nie oznacza to, że nie wspieram czynnie WOŚPu ;) Ufam, że w tym roku znów zostanie pobity rekord wysokości zebranej kwoty! Chyba nie ma wśró nas osoby, która by w tym jednym dniu w roku - nie otworzyłą swojego serca, swojej duszy, swojego portfela... Ludziska kochane - ja wiem, że będzie zimno, wiem, że będzie szklanka na chodnikach... Ale cóż to jest takiego w obliczu tak wielkiej sprawy? ;) Buzialki!

niedziela, 2 stycznia 2011

Na łeb, na szyję!

Od czego tu zacząć... Tak dawno nie pisałam, pewnie już niektórzy zapomnieli o tym miejścu? ;)

Bark czasu. To chyba najpoważniejszy powód mojego niebycia i nie blogowania, aczkolwiek - od czasu do czasu zaglądałąm do Was, czasem komentowałam. Wiem, że za mało, ale co zrobić... Przed świętami jest okropnie gorący okres na dekoracje. Moja kwiaciarnia stała się moim drugim domem - dosłownie wszystko się tam działo, oprócz spania, choć czasem to zastanawiałąm się, czy warto iść do domu, skoro na zegarze wybijała 4 rano... Wygodny fotel, kilka chwil regenerującego snu, byle jaka toaleta... STOP! No własnie ta toaleta zaganiała mnie dodomowej łazienki, no i wiadomo - Małż... ;) Ale co ja będę pisać, przecież nie mam prawa narzekać na ten czas miniony - dzięki niemu lekko podreperowałam mocno nadszarpniety domowy budżet ;) choć i tak mało... Ale co tam!

Święta... No, mijają błyskawicznie! Nawet ich jakoś szczególnie nie odczuwam, nie odczuwam tak, jakbym tego chciała! Jestem okropnie zmęczona, choinkę ubieramy dopiero po przyjściu od Rodziców z kolacji wigilijnej... No ale jest! Różowobiała; z kryształkami, szklanymi soplami, srebrnymi łańcuszkami, kilometrami białej organzy powiązanej w kokardki utrzymujące różowe, w kilku odcieniach, bombki... Choć jest sztuczna - to ją uwielbiam. Mam mieszane uczucia co do kupowania na kilka chwil żywego drzewka i wywalania go potem na śmietnik... Już w kilku miejscach Łodzi straszą osypane z igieł suche badyle wsadzone do kubłów MPO... Przykre... Dlatego wolałam zainwestować w porządnej jakości sztuczność.

Zaraz po świętach - przeprowadzka! Moja Parviflora zmienia adres ze Wschodniej 68/70 na Próchnika 8! W lokalu pełno pudeł, workó, reklamówek... Kiedy ja to wszystko ogarnę? Wśród tego całego haosu - w Sylwestra dekoruję doniczkową szeflerę, układam w fajnej osłonce hiacynty... Czyli chyba dobry znak? Że na nowym będzie dobrze... Mam nadzieję. Tymczasem do targów ślubnych kilka dni - 9 stycznia się wystawiam w łódzkiej Arenie. Potem daję sobie tydzień na doprowadzenie lokalu do stanu używalności, 17 stycznia chcę ruszyć... Pożyjemy, zobaczymy...

Sylwestra spędzam w gronie bliskich osób, z Bractwem Piwnym. Nie bardzo jestem zadowolona z organizacji tej imprezy, nie brakowało chwil irytacji i złości, ale najważniejsze, że Nowy Rok powitałam z najbliższymi!

*******
Chcę Was przeprosić za brak życzeń świątecznych - skłądając życzenia noworoczne! Oby ten rok 2011 okazał się wspaniałym rokiem, rokiem obfitującym w pomyślność, radość, dobro i nieustającą kreatywność... Życzę Wam dni przepełnionych miłością, bliskością, zaufaniem, spokojem. Nie życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń - ale tylko tych najskrytszych, najważniejszych - a pozostałe niech dalej pozostaną pięknymi niespełnionymi - bez nich świat byłby nieszczęśliwy, nieprawdziwy, smutny... Życzę Wam również, by świat blogowy, w którym się spotykamy - był łaskawy, miły i prawdziwy, szczery, bez niepotrzebnych niesnasek i przykrych komentarzy... Żeby blogger nie robił nam psikusów ;) Buzialki for ol!


*******
W międzyczasie - miała miejsce szufladowa wymianka serduszkowa - oto co z niej wynikło ;)

takie fajne fioletowe serducho i karteczke z podziękowaniem dostałam od Gosik;
mięciutkie bawełniane sympatyczne serduszko, z naszytą szydełkową koronką

miało być "nieświąteczne" serduszko - no to było ;) i takowe powędrowało do Gosik;
drewniane serduszko z kwiatowym dekorem 3D z pasty ziarnistej, tapowane, ozdobione tasiemką(zdjęcie dostałam od Gosi - dziękuję!)

*******
Miejsce Sympatycznych Klimatów. Przyszedł czas, żeby wybrać grudniowe MSK. Coraz mniej osób chętnie staje do mojej zabawy blogowej ;( Przykro mi, ale co zrobić, nic na siłę, prawda? Dlatego postanawiam zakończyć ten plebiscyt... Po raz ostatni przyznaje zatem tytuł Miejsca Sympatycznych Klimatów. Spośród Waszych propozycji - 6 blogów otrzymało po 2 głosy, wśród nich znalazł się mój blog - dziękuję z całego serducha! Jednak do losowania przechodzi 5 blogów (wg kolejności alfabetycznej) i są to:


wg "losowaczka" grudniowym Miejscem Sympatycznych Klimatów został blog


Danusi Ściborowskiej. Serdeczne gratulacje Danusiu - zapraszam po odbiór poniższego banerka, który możesz wkleić u siebie na blogu i tym samym pochwalić się, że Twój blog został wybranym jako Miejsce Sympatycznych Klimatów w grudniu 2010r.



Spośród osób, które zagłosowały w ostatnim plebiscycie (w kolejności oddania głosów):

1) Ania
2) barbaratoja
3) AnnaZ
4) shiraja
5)Wiedźma
6) MaJu
7) Dysiak
8) Anima iss-ola

"losowaczek" wybrał:


Gratuluję MaJu - i proszę Cię o dane do wysyłki niespodzianki na maila kwiaty@wiata.pl

*******
Pozdrawiam wszystkich jeszcze raz noworocznie, wszystkiego naj!


niedziela, 12 grudnia 2010

Nuda panie, nuuuda!

No, nuda - jak stąd do świąt!

Ale taka nuda jest nawet fajna ;)

Nuda, bo wszystko świąteczne, fajne bo... wszystko świąteczne!

No a święta mamy raz w roku, tak? Tak!
Kochamy Boże Narodzenie, tak? Tak!
Uwielbiamy świąteczne dekoracje, tak? Tak!
Nuda... I tak, dalej, i tak dalej...

Ostatnio mam jakiegoś kopa, tworzę jak szalona, niestety nie wszystko fotografuję, bo najczęściej jak tylko coś zrobię - sprzedaję! No pewnie, że się cieszę, kto z Was by się nie cieszył - kiedy jego praca znajdzie uznanie kogoś zupełnie obcego, kogoś, kto jeszcze chce za to zapłacić?

No więc (wiem, wiem, nie wolno zaczynać zdania od "no więc" - a w sumie czemu nie? przecież pasuje...) tak tworzę, tworzę, tworzę... Nuda. I z tego wszystkiego chciałam Wam pokazać kilka tworów :)

stroik w bielonej łupinie orzecha kokosowego; szklane bombki, organza, brokatowane gałązki, dodatki - a wszystko z najmodniejszym kolorze sezonu ;)

stroik w bielonej łupinie orzecha kokosowego; szklane bombki, organza, brokatowane dodatki, ceramiczne gwiazdki - w zawsze modnej bieli

stroik w ceramicznej łódeczce; bielone patyczki, szklane bombki, piórka, brokatowane dodatki - biel z akcentem fioletu i grafitu, srebrzone

kompozycja w skrzyneczce po winie; świece, pachnące plastry pomarańczy, cynamon i brokatowane gwiazdki

dekoracja na specjalne zamówienie - w kolorach firmowych - ale i w kolorach przyszłego sezonu (no, może ten niebieski ustąpi miejsca turkusowi); ceramiczne osłonki, szklane bombki (wypełnione organzą, kolorowym żwierkiem), srebrzyste dodatki

stroik w bielonej łupinie orzecha kokosowego; podobny do wcześniej pokazanego - ale chciałam Wam przedstawić przesympatycznego Aniołka Karola ;)

kompozycja ze świecą, w drewnianej podstawce; pomarańcze, cynamon, szklane bombki, akrylowe kryształki

kompozycja ze świecami w drewnianej podstawce; cynamon, bielone orzechy, szklane bombki, akrylowe kryształki

kolejne drzewko suszkowe do kolekcji ;)

świeca opleciona korą cynamonu, ozdobiona rafią naturalną, plasterkiem pomarańczy i brokatowaną gwiazdką - również w wersji prezentowej ;)

Nuda panie, nuuuuda!

sobota, 11 grudnia 2010

Wymiankowo

Na początku października - odwiedzam bloga Basi - i zgłaszam swój udział w Jej zabawie - "Świątecznej wymiance". W połowie października - Basia losuje - kto do kogo wysyła przydasie, z których mają powstać śiąteczne ozdoby, kartki itp. W listopadzie dostaję moc fantastycznych przydasi - jak się okazuje - od Janeczki - kochana - dziękuję Ci serdecznie za wszystko - i mam nadzieję, że nie gniewasz się, bo zapożyczam Twoje zdjęcie - a wszystko przez to, że czekolada zjedzona, kawka wypita, część przydasi wykorzystana... A zdjęcie nie zrobione :( Poniżej to, co znalazłam w kopercie od Jaczeki:


No i oczywiście - nie mam zdjęcia tego, co ja wysłałam! Nie linczujcie, po prostu albo nie mam aparatu w kwiaciarni, albo zapominam... Teraz jest masa pracy... No i jeszcze walczę z różnymi drobiazgami do mojej nowej pracowni :) (czyli: przecieram, bielę, lakieruję i takie tam, no wiecie...). Ale zaraz, zaraz... komu ja to wysłałam... Hm... Basiu - ratuj! Kto ma ode mnie paczuchę?

No nic - wszelkie frywolitkowo-szydełkowe cuda - jako że osobiście nie potrafię czegoś takiego udziergać - zostawiam sobie samolubnie i przeznaczam na zawieszki na choinkę. Na kartki - niestety narazie czasu nie mam, ale jak znajdę - to karneciki na pewno wykorzystam! Ale za to - chcę Wam pokazać, co mam ze styropianowych bombek - po odjęciu zawieszek, ponaklejaniu suszków i... ;)


*******
Dzięki Basiu za fajną wymiankę - przepraszam, że tak mało ze swojej paczki przerobiłam, ale czas jest okrutny, kurczy się z minuty na minutę! A i daj mi znać - komu wysłałam przydasie i co z nich powstało - jestem okropnie ciekawa! Buźka!

niedziela, 5 grudnia 2010

Wilanowska Oranżeria - zapraszam!

Wstęp do tego postu kryje się TUTAJ :)

1 grudnia zaczynam odczuwać lekką nerwówkę - a jak się coś nie uda? No bo tak: po pierwsze pogoda płata nam nieziemsko okropnego figla zasypując świat nieprzebytą masą białego puchu, a to katar zaczyna mnie męczyć, a to znikome fundusze na najpotrzebniejsze drobiazgi w strasznym tempie topnieją (ojjjj, żeby tak stopniał ten szary dziś śnieg...). Pojawiają się problemy techniczne przez pogodę właśnie: ciężko poruszać się pociągami - te stoja, mają opóźnienia - istnieje ryzyko, że w piątek do Warszawy nie dotrą Sylwia i Justyna... I co wtedy? Bez ich elementów naszej aranżacji nie ruszymy... Jest kolejny problem - z dowozem kwiatów... Sponsor oddaje nam mnóstwo kwiatów albo w Poznaniu albo w Gliwicach... Dziewczyny z Poznania przecież nie zabiorą ich pociągiem - po pierwsze istnieje ryzyko przemarznięcia po drugie - no fizycznie niewykonalne, bo jak... Kolejnym problemem jest transport osłonek, które dostaliśmy od kolejnego Sponsora... Żadna firma spedycyjna nie podejmuje się przewozu do Warszawy, do Łodzi również nie da rady... Pozostaje liczyć na Ilonę - ona będzie jechać do stolicy z Tych przez Częstochowę... Tylko czy śniego nie będą przeszkodą? Wielkie znaki zapytania, niepewność...

W końcu nastaje piątek, 3 grudnia. Samochód spakowany: pudła, skrzynka narzędziowa, krzesła, walizka... I co? NIE ZAPALA! Co teraz? Na szczęście razem ze mną jedzie Magda ze Zgierza - podjeżdża więc po moje klamoty, przeładowujemy do jej samochodu. W drogę! Dzwoni telefon - dziewczyny z Poznania też już sa w pociągu, jadą! Uffff! Okazało się, że kwiaty z Poznania dowiezie do Kutna, do Swietki - Marcin - autor i założyciel portalu e-florystyka.pl. A Ilona ma wjechać po osłonki... Podróż do Warszawy trwa niemal 4 godziny - kiedy przy normalnych warunkach pogodowych i trasowych - około 80 minut... Straszny korek, niemal dwukilometrowy w podwarszawskich Jankach... Dobra. Korek się skończył, dzwonią dziewczyny, że szukają dużej taksówki. Dzwoni do mnie Małgosia, która wcześniej wybrała się do oranżerii zostawić swoje przydasie, mówi, że są jakieś problemy (KOLEJNE!) z naszymi stoiskami! Są nie tam, gdzie być miały, nie takie jakie być miały - a chodzi tu o szerokość ścian, wg których zostały wyprodukowane nasze fototapety... Jak dojedziemy na miejsce - mamy znaleźć panią Joasię i z nią rozmawiać. Obiecuje, że będzie dobrze! Gosia idzie na uczelnię, dołączy do nas wieczorem... Dostaję kolejne niefajne nowiny - Ilonka nie da rady podjechać po osłonki, wybiera inną trasę... A wszystko przez pogodę! No i co teraz? Osłonki być muszą!

Podjeżdżamy niemal w tym samym czasie do Wilanowa. Justyna, Sylwia, Magda i ja wypakowujemy klamoty - matko kochana - ile tego jest! Niejeden złapałby się za głowę! Na szczęście dostajemy wózek... Odnajdujemy panią Asię - ufff, chyba jest dobrze! Przestawiamy jedną ściankę, wymiary stoiska są zgodne z planem. W międzyczasie jakieś niesnaski odnośnie obanerowania stoiska, postawienia skarbonki i takie tam. Ale nic to, najważniejsze, że możemy działać!


Pierwsze co - rozkładamy fototapetę i montujemy na ściankach naszego boksu. Niby nic - a robimy to jakieś 3-4 godziny! Poważnie! Wielkie płaty wydrukowanej folii nie chcą za bardzo współpracować, a o zszywaczu tapicerskim nie wspomnę! Ten to dopiero dziwak - po 2-3 zszywki naraz wypluwa! Szaleniec! Żeby osłodzić sobie nieco pracę - w międzyczasie robimy sobie małą przerwę, na którą jak najbardziej zasługujemy - pałaszujemy karpatkę!

Ok, tapeta już jest, trzeba jeszcze tylko zamalować czarną część ścianki nad tapetą. I tło naszego boksu skandynawskiego już jest, VOILA!


Po tapetowaniu - jesteśmy naprawdę zmęczone! Zamawiamy chińszczyznę - pora na obiad!

A po obiadku Sylwia, Justyna i ja zabieramy się za produkcję dekoracji bożonarodzeniowych, a Magda maluje ściany naszego drugiego boksu. Dołącza do nas Małgosia, częstuje nas zimnymi napojami - ojjj jak nam tego brakowało - musicie wiedzieć bowiem, że w oranżerii strasznie gorąco i suche powietrze...

Trwa produkowanie wianków, stroików świątecznych, pakujemy prezenty.

Dzwoni Ilonka - jednak pojechała po osłonki! Swietka też już w drodze, ma kwiaty! I wszystko się układa pomyślnie! Kilka minut po godzinie 21 nasza koleżanka z Rosji jest już w Wilanowie, rozładowujemy kwiaty i inne szpargały. Niemal zaraz po niej - przyjeżdża Ilona! No to jesteśmy w komplecie! Wyładowanko i... jedziemy do hotelu na noc, na dziś prace dobiegły końca. A w sobotę - to dopiero będzie jazda! Trzeba będzie dopiąć wszystko na ostatni guzik!

Po pysznym hotelowym śniadanku - jedziemy do Wilanowa, gdzie produkujemy kolejne dekoracje, głównie kwiatowe! Robota w rękach się pali! Ale frajda! Szaleję z zardzewiałym drutem, robię lampiony, wianki oplatam! W duchu dziękuję wspaniałej Hani - której niestety z nami nie ma - ale wcześniej przysłała mi kilka drobiazgów, z których teraz powstają śliczności! Zresztą - zobaczcie sami:






Około godziny 16tej zaczynamy się pakować. Jeszcze tylko piasek, śnieg, dwa tildziaki na sanki i... boks skandynawski ukończony!




A boks ekskluzywny - może nie w powijakach - ale jeszcze mu brakuje do ukończenia...




Pałaszujemy obiadek i zbieramy się do drogi - tzn. ja i Magda wracamy do Łodzi, Sylwia z Justyną - do Poznania. Małgosia, Swietka i Ilonka jeszcze zostają i kończą swoje kryształowo-futerkowo-biało-fioletowo-srebrno-czarne dzieło.

Późnym wieczorem kończą.

*******
Dziś - pierwszi odwiedzający, dno amelkowej skarbonki zaczyna się znikać pod banknotami :) I O TO NAM PRZEDE WSZYSTKIM CHODZIŁO!

*******

I jeszcze notka zapraszająca wszystkich na wystawę (pochodząca STĄD)

"W grudniu 2010 roku w Oranżerii Muzeum Pałacu w Wilanowie odbędzie się siódma edycja bożonarodzeniowej wystawy świątecznych aranżacji stołów. Jest to wspaniała okazja do  podpatrzenia pomysłów profesjonalistów i zastosowania ich we własnym domu.

Celem wystawy jest zaprezentowanie szerokiej publiczności aranżacji stołów w okresie świąt Bożego Narodzenia. Zwiedzający będą mieli okazję podziwiać wytworne i oryginalne nakrycia oraz dowiedzieć się w jaki sposób samemu nakryć i jak przyozdobić świeżymi kwiatami stół, aby nadać mu odświętny charakter. Organizatorzy zadbają również o atrakcje dla dzieci. W Oranżerii zostanie ustawiona choinka, którą maluchy będą mogły udekorować wstążkami oraz własnoręcznie przygotowanymi ozdobami z krepiny, kokard i papieru. Dzieci będą miały okazję bliżej poznać tradycje świąteczne. Wystawa cieszy się dużym uznaniem Warszawiaków i na stałe wpisała się w kalendarium imprez kulturalnych organizowanych w okresie bożonarodzeniowym. Odwiedza ją średnio 6 tys. osób, wśród których są miłośnicy piękna, przedstawiciele mediów, zorganizowane wycieczki z najdalszych krańców Polski oraz liczne grupy turystów.


Wydarzenia towarzyszące wystawie:

12 grudnia o godzinie godz. 17.00 - Koncert pod choinkę “Wilanów pełen harmonii...", wystąpią: Yuri Shishkin & Harmonium Duo (akordeony), program: C. Franck, P. Czajkowski, S. Rachmaninow, M.Musorgski, D. Szostakowicz,W. Siemionow, W. Zolotariew.

19 grudnia o godzinie 15:00 - aukcja prac florystów (dochód z aukcji przeznaczony będzie na leczenie małej Amelki)

Bożonarodzeniową wystawę z cyklu „Wśród Nocnej Ciszy” będzie można oglądać codziennie w Oranżerii Pałacu w godzinach 10.00 - 16.00.

Organizatorami wystawy są: Muzeum Pałacuw Wilanowie, Stowarzyszenie Akademia Wilanowska oraz Biuro Kwiatowe Holandia.

*Wstęp na wystawę i koncert jest bezpłatny."



Ja jeszcze tylko przypomnę - że w czasie trwania wystawy - jest wystawiona skarbonka, do której możecie wrzucać pieniążki dla Amelki z Karmelkowa.


A na licytację pod młotek pójdą kompozycje z naszych dwóch stoisk, a byc może z innych - ich twórcy też coś nam dorzucą! A fajne, ojjj fajne przedmioty można zgarnąć, ot choćby ramę okienną pojedynczą, ramę okienną podwójną, starą skrzynię, sanki, tildziaki, no i moc kwiatowych kompozycji w ceramicznych lub drewnianych osłonkach! Niech to chociaż Was zachęci :)




Wielkie dzięki!

czwartek, 2 grudnia 2010

MSK, candy i prezenty, prezenty...

Pod postem traktującym o listopadowym Miejscu Sympatycznych Klimatów widnieje tylko 15 komentarzy. W nich głosy na ulubione blogi. Jako że mamy już 2 grudnia - ogłaszam wyniki:

miejsce III - blogi, które otrzymały po 2 głosy:

miejsce II - blogi, które otrzymały po 3 głosy:

miejsce I - blogi, które otrzymały po 4 głosy:

Spośród tych ostatnich dwóch, w wyniku losowania - tytuł listopadowego Miejsca Sympatycznych Klimatów otrzymuje...



Gratuluję i zapraszam po odbiór banerka i zachęcam do umieszczenia go u siebie na blogu, w pasku bocznym :)


A teraz czas na losowanie cukieraska - wśród osób, które zagłosowały - jedna niestety nie bierze udziału - nie umieściła na swoim blogu info o plebiscycie i CANDY, no szkoda... Ale jak sa reguły to tak trzeba grać, w przeciwnym razie - pozostali uczestnicy mogliby mieć pretensje, a to nie o to chodzi. Zatem głosujących i wywiązujących się z reguł tej gry -  mamy osób 14; jedynką jest osoba, która jako pierwsza oddała swój głos, 14 - jako ostatnia:

Zwycięzcą losowania zostaje Shiraja, która ze swej lesniczówki - na dodatek trafnie wskazała zwycięzcę plebiscytu! Gratuluję! Adres Twój już mam, spodziewaj się niebawem czegoś fajnego :)


I tradycyjnie - ogłaszam kolejne głosowanie i związane z nim comiesięczne CANDY - zapraszam! Wystarcz wybrać 5 blogów, które wg Was zasługują na miano Miejsca Sympatycznych Klimatów w grudniu 2010r, oraz wstawienie i podlinkowanie powyższego banerka - na swoim blogu w pasku bocznym. Głosujemy do 31 grudnia.


*******
I jeszcze rzecz o prezentach - z cyklu moje przemyślenia... No bo tak: ile to razy słyszymy zwrot: MUSZĘ KUPIĆ PREZENT? Zbliża się czas, kiedy te słowa świadomie lub nie... Co to znaczy MUSZĘ? Czy Gwiazdka kojarzy nam się z przymusem obdarowywania najbliższych? Wydaje mi się, że nie... Dlatego chyba warto zamienić MUSZĘ na CHCĘ, nie sądzicie? No bo chcemy obdarować najbliższych choćby maleńkim prezencikiem, prawda? ALe jeśli musimy to... chyba lepiej sobie odpuścić... Obdarowywanie się prezentami, sprawianie drugiej osobie przyjemności - nie jest nakazem samym w sobie. Dlatego - mówmy: CHCĘ KUPIĆ PREZENT... tyle ode mnie, a poniżej kilka przykładów zapakowania upominkowych gwiazdkowych.






No i zmykam, bo chcę jeszcze dziś kupic prezent Tacie. Buziaki!